Cześć!
![]() |
Wybacz mi, Leonardzie Autor: Matthew Quick Rok wydania: 2013 Wydawnictwo: Otwarte Liczba stron: 406 ocena: 10/10 ocena zapachu: 10/10 :D narracja: pierwszoosobowa |
Tak więc postanowiłam napisać recenzję Wybacz mi, Leonardzie Matthew Quick’a. Według mnie, to istne arcydzieło! A więc nie przedłużając…
„Leonard Peacock kończy osiemnaście lat. Z tej okazji szykuje prezenty dla przyjaciół, goli głowę na łyso i zabiera do szkoły pistolet… Tego dnia zamierza rozliczyć się z przeszłością i dorosłymi, którzy go nie rozumieją. W świecie Leonarda nie ma miejsca na kompromisy, wszystko jest albo czarne, albo białe. Jak w starych filmach z Humphreyem Bogartem… Pif-paf!”
(opis wydawnictwa)
Po Wybacz mi, Leonardzie sięgnęłam z jednej przyczyny – gdzieś na facebook’u znalazłam cytat, który poruszył mnie i skłonił do głębszych przemyśleń. Stwierdziłam, że muszę natychmiast przeczytać całą książkę.
Zastanawialiście się kiedyś nad wszystkimi wieczorami waszego życia, których nie potraficie sobie przypomnieć? Tak prozaicznymi, że mózg nie zadał sobie trudu, by je zarejestrować. Setki, może tysiące wieczorów rozpoczęło się i zakończyło, nie pozostawiając żadnego śladu w pamięci. Czy to was nie przeraża? A co, jeśli wasz umysł zapamiętuje te niewłaściwe wieczory?
Książkę przeczytałam w niecałe dwa dni. Matthew Quick idealnie opisał wszystkie przemyślenia nastolatka, który właśnie wkracza w dorosłość. Bunt, rozgoryczenie, nienawiść, pożądanie, ciekawość, strach, samotność, brak zrozumienia. Historia trzymała w napięciu do ostatniej kartki. Moją głowę co raz bombardowały tysiące myśli, próbowałam przewidzieć, co się wydarzy, jednak już w kolejnym rozdziale przekonywałam się, jak bardzo moje wyobrażenia były nie zgodne z treścią. Leonard jest ekscentrykiem, poszukującym odpowiedzi na skomplikowane pytania, snującym opowieści i przypuszczenia. Nie jest może chłopakiem, w którym od razu zakochują się młode dziewczęta. Nie da się jednak go nie lubić. Leo pociąga swoją tajemniczością. Po każdym rozdziale czujemy niedosyt. Chcemy dowiedzieć się, dlaczego postąpił tak, a nie inaczej. I jakie są jego dalsze zamiary.
Dość trudna problematyka idealnie harmonizuje się z lekkością i swobodą pisania pana Ouick’a. Dzięki intrygującej historii, która od pierwszej strony pochłania czytelnika, nie odbieramy książki jako „ciężkiej”.
Nie oceniam książki po okładce, ale oceniam okładkę. Nie przedłużając... Obwoluta tej książki jest rewelacyjna! Bardzo przypadła mi do gustu kolorystyka i niebanalna ilustracja.
Nie potrafię znaleźć słów, by opisać, jak bardzo pokochałam tą książkę. Bezsprzecznie zachęcam wszystkich do przeczytania tej książki, która nie ulatnia się z pamięci.
Miło by było, gdybyście zechcieli pochwalić się swoimi odczuciami w komentarzach.
Prosiłabym o szanowanie innych czytelników i nie uwzględniania spoilerów. :)
Dziękuję, miłego dnia!
Ale Ci zazdroszczę, ze przeczytałaś tę książkę! Ja już nie umiem się doczekać jej lektury, ale ciągle jeszcze nie wpadła mi w ręce, niestety:(
OdpowiedzUsuńW takim razie, życzę Ci, by książka jak najszybciej do Ciebie dotarła! :)
UsuńTeż jej jeszcze nie mam, ale mam na nią wielką ochotę!
OdpowiedzUsuńNaprawdę polecam! Jest cudowna!
UsuńPo ''Niezbędniku...'' jestem pozytywnie nastawiona na twórczość pana Quick'a, ale jak na razie na mojej półce stoi wcześniej wspomniany ''Niezbędnik...'' i ''Prawie jak gwiazda rocka'', a na ''Wybacz mi Leonardzie'' i ''Poradnika pozytywnego myślenia'' muszę jeszcze trochę poczekać :)
OdpowiedzUsuńnamalowac-swiat-slowami.blogspot.com